"Zakaz pedałowania", krzyż celtycki oraz falanga mogą przestać być zarejestrowanymi znakami Narodowego Odrodzenia Polski. Sąd Apelacyjny w Warszawie zadecydował, że sprawa wróci na wokandę.

 

W listopadzie ubiegłego roku, decyzją Sądu Okręgowego, wymienione wyżej znaki zostały objęte ochroną prawną. Spotkało się to z powszechnym oburzeniem i wywołało serię protestów. Najgłośniej protestował poseł Robert Biedroń, w którego owe znaki zdawały się uderzać osobiście. Wydaje się, że rozpętana przez niego nagonka na symbole NOP powiodła się i znaki te jednak nie zostaną zarejestrowane.

 

W uzasadnieniu decyzji podjętej przez Sąd Apelacyjny stwierdzono, że "ostentacyjna dezaprobata wobec osób o orientacji homoseksualnej płynąca z tego symbolu, wydaje się być czytelna dla każdego odbiorcy." To natomiast, według prawa i unijnych standardów jest karalne, nie mówiąc o tym, że nie mieści się w standardach nowoczesnej poprawności politycznej.

 

Nie zajęto się natomiast sprawą zastraszania i szczucia biegłego, który przychylnie zaopiniował wniosek NOP-u. Nie wspomniano o niej również w mediach. Od momentu rozpętania nagonki medialnej przeciwko znakom Narodowego Odrodzenia Polski, spotykał się on z groźbami ze strony bojówkarzy z tzw. antify, a jego drzwi zostały osprejowane. Dobrze wiedzieć, że użycie przemocy, w celu obrony poprawności politycznej jest ogólnie przyjętą konwencją społeczną i nie spotyka się z powszechnym oburzeniem.