Państwa demokratyczne bardzo lubią podkreślać wolność jaką dają swoim obywatelom. Wszystkie państwa o innych ustrojach stają się z miejsca złe i należy z nimi walczyć. Demokraci chętnie podkreślają, że kraje demokratyczne są jedynymi słusznymi, gdyż zapewniają mieszkańcom równe traktowanie i wolność. Naturalnie, jak to z retoryką polityczną bywa, nijak ma się to do rzeczywistości.
 

Obecne państwa w wolności zapewnianej obywatelowi wyglądają zaskakująco podobnie do państw feudalnych. W dawnych wiekach pan mógł dowolnie wtrącać się do prywatnych spraw swoich poddanych i decydować za nich o ich życiu. W dzisiejszych czasach jest identycznie, pana zastąpiła jedynie urzędowa biurwa, działająca pod przykrywką dobra publicznego i z woli 'ludu'. Podobnie jak w dawnych wiekach, państwo wie lepiej i to za Ciebie decyduje co możesz zrobić ze swoim życiem i własnością. Może np. zakazać Ci wyciąć drzewo w Twoim ogrodzie, szkodzić sobie zażywając narkotyki czy w chorych granicach decydować co będziesz robił we własnym mieszkaniu. W dodatku, za tę opiekę przed własną wolą i samym sobą, każdy musi oddawać większość swojego dochodu by aparat rozdmuchanego państwa utrzymać.
 

Pod koniec istnienia systemu pańszczyźnianego, pracę na rzecz pana ograniczono do jednego dnia w tygodniu. Dziś, osoba pracująca pięć dni w tygodniu, musi przepracować około trzech z nich by sprostać narzuconym na nią podatkom czy obowiązkowym składkom.
 

Ciekawym, niemal niewolniczym, jest również pobór do wojska, istniejący w niektórych państwach demokratycznych. Państwo, siłą zabiera niektórych ludzi z ich domów, od ich rodzin i pracy, a następnie karze niemal całą dobę pracować za niewielkim wynagrodzeniem na swoją rzecz.
 

Co więc sprawia, że ludzie nie uważają obecnego systemu za dyktaturę i gdyby mieli wybrać między feudalizmem i jednym dniem pańszczyzny wybiorą 'demokrację' i trzy dni w tygodniu? Zasadniczą różnicą jest złudzenie wpływu na sytuację w państwie. Człowiek podda się takim opresjom, jeśli będzie czuł, że są wolą większości i narzucają je ludzie, których sam wybrał.
 

Ktoś mógłby powiedzieć, że pieniądze, oddawane państwu są mu oddawane w postaci bezpłatnej służby zdrowia, szkolnictwa czy emerytury. Nic bardziej błędnego. Pojawia się tu oczywista sprzeczność. Skoro musimy płacić w formie podatków za szpitale czy szkoły, gdzie jest ta darmowość? System prywatny, pomijając jego większą jakość, pozwala obywatelowi płacić za usługi tylko wtedy gdy naprawdę ich potrzebuje a książki oszczędnościowe czy lokaty pozwalają na zachowanie dostatecznej sumy na starość.
 

Jedyną alternatywą dla obecnego, wyzyskującego człowieka do granic możliwości systemu jest państwo wolnościowe, pozwalające jednostce robić co chce, jeśli nie szkodzi innym i pobierające minimalne podatki, nieprzekraczające kilku procent jego dochodów, za które państwo będzie czuwało nad bezpieczeństwem publicznym.